House MD
Z lekką nieśmiałością zrobiłem swoje podejście do tego serialu, a i z lekkim obrzydzeniem, bo muszę wyznać, że co jak co, ale seriali o lekarzach nie znoszę. Z braku laku jednak sięgnąłem po House’a i o dziwo spotkało mnie przyjemne zaskoczenie. Serialik nawet fajny, niezły humor słowny i nawet jako-tako wciągający. Już nie pamiętam dokładnie jak to leciało (wiem, leszcz ze mnie), ale jak tu się nie uśmiechnąć po tekście w stylu “rozumiem, że kontakt z równieśnikami jest bardzo ważny w wychowaniu dziecka, ale myślę, że tlen jest trochę ważniejszy”. Ogólne wrażenie po pierwszym odcinku nawet bardzo przyjemne, reszta sezonu leży i czeka aż znajdzie się trochę więcej czasu. Jak widać twórcy na “dobre i na złe znajdę wreszcie wyłącznik” mają się od kogo uczyć. A i Cluunejj brzydal mógłby.
Ps. Jeszcze jedno mi się skojarzyło… pierwszy odcinek House zrobił na mnie podobne wrażenie co pierwszy odcinek Dextera - czyli “miłe to, ale bez szału”. Oby tak jak Dexter przemienił się ten serial w klasę samą dla siebie.